Można chyba powiedzieć, że zliftowałam samą siebie. Taką kartkę z hortensjami na ślub zrobiłam jesienią,
o tu, ale zapragnęłam wrócić do pomysłu, bo bardzo mi się podobała. Dorzucę, że chyba nie tylko mnie, bo właśnie niezależnie od tej pracy teraz, poproszono mnie o podobny komplet. Tak więc wkrótce znów powtórka, ale teraz rozważam aby hortensje zastąpić bzem.
Ale to potem, teraz w roli głównej: Hortensje :)
I piękna, ręcznie robiona, wykrochmalona serwetka, którą dostałam od kuzynki. Ponieważ praca miała być utrzymana w klimacie retro to wpasowała się idealnie.
Tym razem pudełko zastąpiła torebka.
A teraz trochę wyzwań:
DZIĘKUJĘ ZA ODWIEDZINY , MIŁE SŁÓWKO I ZAPRASZAM PONOWNIE :)